Gazeta Krakowska 8.10.2014 & Gazeta Wyborcza 8.10.2014
Pod koniec września do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wpłynął z Ambasady Rosyjskiej w Warszawie wniosek, by upamiętnić pomnikiem kwaterę jeńców rosyjskich na cmentarzu Rakowickim w Krakowie, internowanych w czasie wojny polsko-bolszewickiej. W zbiorowej mogile pochowano tu około 1200 jeńców, którzy nie przetrwali pobytu w obozie internowania na krakowskim Dąbiu. Projekt zakłada budowę monumentu w formie prawosławnego krzyża.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rakowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rakowice. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 października 2014
szybki news
Gazeta Wyborcza 6.10.2014
Uroczystości pogrzebowe zmarłego 30 września Juliana Kawalca, prozaika, publicysty i poety, odbędą się w piątek 10 października na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Uroczystości pogrzebowe zmarłego 30 września Juliana Kawalca, prozaika, publicysty i poety, odbędą się w piątek 10 października na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
wtorek, 5 sierpnia 2014
przegląd prasy
Gazeta Wyborcza 4.08.2014
Coraz więcej konkretów w sprawie budowy linii tramwajowej z Mistrzejowic do centrum Krakowa.
O bezpośrednim tramwajowym połączeniu Mistrzejowic ze ścisłym centrum Krakowa mówi się od dawna. Pierwsze koncepcje pojawiły się ćwierć wieku temu. Wtedy jednak dominowała myśl, by trasa z Mistrzejowic stanowiła połączenie z istniejącą pętlą przy cmentarzu Rakowickim. Projektu nawet nie zaczęto realizować. Podstawową przeszkodą okazały się problemy z przejmowaniem gruntów potrzebnych do budowy tej linii - najwybitniejszym przykładem jest działka w rejonie ul. Radomskiej, która ma ok. 600 właścicieli. Nie opłaca im się przeprowadzać postępowania spadkowego, by podzielić się odszkodowaniem od miasta, bo jego wartość będzie niższa niż koszty ustalenia udziałów. Bez tego zaś gmina nie może sprawnie przejąć terenu.
Coraz więcej konkretów w sprawie budowy linii tramwajowej z Mistrzejowic do centrum Krakowa.
O bezpośrednim tramwajowym połączeniu Mistrzejowic ze ścisłym centrum Krakowa mówi się od dawna. Pierwsze koncepcje pojawiły się ćwierć wieku temu. Wtedy jednak dominowała myśl, by trasa z Mistrzejowic stanowiła połączenie z istniejącą pętlą przy cmentarzu Rakowickim. Projektu nawet nie zaczęto realizować. Podstawową przeszkodą okazały się problemy z przejmowaniem gruntów potrzebnych do budowy tej linii - najwybitniejszym przykładem jest działka w rejonie ul. Radomskiej, która ma ok. 600 właścicieli. Nie opłaca im się przeprowadzać postępowania spadkowego, by podzielić się odszkodowaniem od miasta, bo jego wartość będzie niższa niż koszty ustalenia udziałów. Bez tego zaś gmina nie może sprawnie przejąć terenu.
piątek, 11 lipca 2014
przegląd prasy
Gazeta Wyborcza 10.07.2014 & Tygodnik Katolicki Niedziela 10.07.2014 & Głos Karmelu 10.07.2014
9 lipca 2014 r. zmarł o. Otto od Aniołów (Jakub Jan Filek), karmelita bosy, rówieśnik Jana Pawła II, który prowadził rekolekcje Papieża, przygotował sześć procesów beatyfikacyjnych, m.in. m. Bernardyny Jabłońskiej, Anieli Salawy, Zofii Tajber, o. Konrada Koźmińskiego, o. Anzelma Gądka. Interesował się astronomią, filatelistyką, ikonografią chrześcijańską. 4 lipca skończył 96 lat. Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek, 14 lipca o godz. 11.00 w klasztorze oo. Karmelitów Bosych przy ul. Rakowieckiej w Krakowie.
Poniżej zamieszczamy jego krótki biogram autorstwa s. Konrady Dubel CSCIJ, który opublikowany został na stronie Karmelitów Bosych.
9 lipca 2014 r. zmarł o. Otto od Aniołów (Jakub Jan Filek), karmelita bosy, rówieśnik Jana Pawła II, który prowadził rekolekcje Papieża, przygotował sześć procesów beatyfikacyjnych, m.in. m. Bernardyny Jabłońskiej, Anieli Salawy, Zofii Tajber, o. Konrada Koźmińskiego, o. Anzelma Gądka. Interesował się astronomią, filatelistyką, ikonografią chrześcijańską. 4 lipca skończył 96 lat. Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek, 14 lipca o godz. 11.00 w klasztorze oo. Karmelitów Bosych przy ul. Rakowieckiej w Krakowie.
Poniżej zamieszczamy jego krótki biogram autorstwa s. Konrady Dubel CSCIJ, który opublikowany został na stronie Karmelitów Bosych.
czwartek, 5 czerwca 2014
szybki news
Gazeta Krakowska 8.05.2014
Kompozycja brył z ciemnozielonego i białego granitu zwieńczona krzyżem - tak będzie wyglądał pomnik nagrobny Marka Nawary, pierwszego marszałka województwa małopolskiego, który spoczywa w Alei Zasłużonych na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Autorem jest prof. Aleksander Śliwa, którego praca została nagrodzona w konkursie zorganizowanym przez Akademię Sztuk Pięknych we współpracy z Fundacją im. Marszałka Marka Nawary.
Zgodnie z wolą żony marszałka, nagrobek ma być gotowy na 1 listopada tego roku.
Kompozycja brył z ciemnozielonego i białego granitu zwieńczona krzyżem - tak będzie wyglądał pomnik nagrobny Marka Nawary, pierwszego marszałka województwa małopolskiego, który spoczywa w Alei Zasłużonych na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
Autorem jest prof. Aleksander Śliwa, którego praca została nagrodzona w konkursie zorganizowanym przez Akademię Sztuk Pięknych we współpracy z Fundacją im. Marszałka Marka Nawary.
Zgodnie z wolą żony marszałka, nagrobek ma być gotowy na 1 listopada tego roku.
czwartek, 20 marca 2014
przegląd prasy
Gazeta Krakowska 4.03.2014
We wtorek 4 marca br. na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbył się pogrzeb Leszka Dutki, polskiego malarza, rzeźbiarza i ceramika. Dutka zmarł pod koniec lutego w wieku 92 lat. Był prezesem i założycielem fundacji im. Hanny Rudzkiej-Cybisowej.
Urodzony w Jaworznie Dutka był absolwentem malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i wolnym słuchaczem Politechniki Krakowskiej.
Jego bogaty dorobek artystyczny prezentowany był na kilkuset wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Jego prace znajdują się w zbiorach wielu muzeów w Polsce i za granicą oraz w prywatnych kolekcjach.
We wtorek 4 marca br. na cmentarzu Rakowickim w Krakowie odbył się pogrzeb Leszka Dutki, polskiego malarza, rzeźbiarza i ceramika. Dutka zmarł pod koniec lutego w wieku 92 lat. Był prezesem i założycielem fundacji im. Hanny Rudzkiej-Cybisowej.
Urodzony w Jaworznie Dutka był absolwentem malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i wolnym słuchaczem Politechniki Krakowskiej.
Jego bogaty dorobek artystyczny prezentowany był na kilkuset wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. Jego prace znajdują się w zbiorach wielu muzeów w Polsce i za granicą oraz w prywatnych kolekcjach.
piątek, 7 lutego 2014
dzień za dniem
7 lutego 2008 - czwartek
Pętla tramwajowa przy Cmentarzu Rakowickim. Tramwaj nr "12" stoi na przystanku dla wysiadających. Motorniczy zmienił już tablicę informującą o końcu trasy na Bronowice (przypominamy, że w tym momencie do pętli Rakowickiej kursuje już tylko linia nr "2"). Zdjęcie wykonano w późnych godzinach popołudniowych lub przed świtem. Wskazywać może na to brak wzmożonego ruchu pieszych jak i pojazdów mechanicznych. Brak śniegu może oznaczać odwilż lub przedwczesne nadejście wiosny.
Pętla tramwajowa przy Cmentarzu Rakowickim. Tramwaj nr "12" stoi na przystanku dla wysiadających. Motorniczy zmienił już tablicę informującą o końcu trasy na Bronowice (przypominamy, że w tym momencie do pętli Rakowickiej kursuje już tylko linia nr "2"). Zdjęcie wykonano w późnych godzinach popołudniowych lub przed świtem. Wskazywać może na to brak wzmożonego ruchu pieszych jak i pojazdów mechanicznych. Brak śniegu może oznaczać odwilż lub przedwczesne nadejście wiosny.
poniedziałek, 3 lutego 2014
przegląd prasy
Dziennik Polski 28.01.2014
Krakowski Zarząd Cmentarzy Komunalnych przeprowadzi 4 lutego licytację piwnic grobowych na największych miejskich cmentarzach - Rakowicach, w Podgórzu, na Prądniku Czerwonym i w Grębałowie. Zainteresowani muszą mieć jednak sporo pieniędzy.
Cena wywoławcza najtańszej pojedynczej piwnicy na cmentarzu Grębałów to 28 tys. zł, a najdroższej - w zabytkowej części cmentarza Rakowickiego - 45 tys. zł. Przebijać licytowaną ofertę można o tysiąc złotych. To jednak jeszcze nie wszystkie wydatki w razie zwycięstwa. Kupiec od razu musi wpłacić także 8 tys. zł za 50 lat użytkowania grobu i zobowiązać się do postawienia grobowca w ciągu roku od zakupu piwnicy.
Licytacje piwnic cmentarnych odbywają się od kilku lat w siedzibie ZCK w Krakowie (ul. Rakowicka 36), ale przygotowywane są tylko raz w roku. Zarząd szykuje na aukcję nieopłacane od wielu lat groby, bez dysponentów. W tym roku pod młotek idzie 17 wymurowanych piwnic. Wszystkie są pojedyncze, na pięć miejsc.
Krakowski Zarząd Cmentarzy Komunalnych przeprowadzi 4 lutego licytację piwnic grobowych na największych miejskich cmentarzach - Rakowicach, w Podgórzu, na Prądniku Czerwonym i w Grębałowie. Zainteresowani muszą mieć jednak sporo pieniędzy.
Cena wywoławcza najtańszej pojedynczej piwnicy na cmentarzu Grębałów to 28 tys. zł, a najdroższej - w zabytkowej części cmentarza Rakowickiego - 45 tys. zł. Przebijać licytowaną ofertę można o tysiąc złotych. To jednak jeszcze nie wszystkie wydatki w razie zwycięstwa. Kupiec od razu musi wpłacić także 8 tys. zł za 50 lat użytkowania grobu i zobowiązać się do postawienia grobowca w ciągu roku od zakupu piwnicy.
Licytacje piwnic cmentarnych odbywają się od kilku lat w siedzibie ZCK w Krakowie (ul. Rakowicka 36), ale przygotowywane są tylko raz w roku. Zarząd szykuje na aukcję nieopłacane od wielu lat groby, bez dysponentów. W tym roku pod młotek idzie 17 wymurowanych piwnic. Wszystkie są pojedyncze, na pięć miejsc.
wtorek, 12 listopada 2013
przegląd prasy
Gazeta Wyborcza 7.11.2013
Kilkaset osób pożegnało w czwartek na cmentarzu Rakowickim w Krakowie prof. Henryka Markiewicza, emerytowanego wykładowcę Uniwersytetu Jagiellońskiego, znanego i cenionego krytyka literatury, literaturoznawcę, autora licznych książek, rozpraw, tekstów i opracowań, m.in. znanego szerszemu czytelnikowi monumentalnego słownika "Skrzydlate słowa". Profesor zmarł w Krakowie 31 października w wieku 90 lat.
- Od pewnego czasu pańskie krzesło na obradach władz Polskiej Akademii Umiejętności było już puste. Teraz dopiero zdajemy sobie sprawę, że pozostanie puste już na zawsze - przemawiał nad trumną Markiewicza Andrzej Borowski, wiceprezes PAU.
Swego mistrza żegnali także m.in. dziekan Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Renata Przybylska, prorektor UJ Jacek Popiel oraz Dorota Siwicka z Instytutu Badań Literackich PAN.
Zdjęcie zaczerpnięto z: culture.pl
Kilkaset osób pożegnało w czwartek na cmentarzu Rakowickim w Krakowie prof. Henryka Markiewicza, emerytowanego wykładowcę Uniwersytetu Jagiellońskiego, znanego i cenionego krytyka literatury, literaturoznawcę, autora licznych książek, rozpraw, tekstów i opracowań, m.in. znanego szerszemu czytelnikowi monumentalnego słownika "Skrzydlate słowa". Profesor zmarł w Krakowie 31 października w wieku 90 lat.
- Od pewnego czasu pańskie krzesło na obradach władz Polskiej Akademii Umiejętności było już puste. Teraz dopiero zdajemy sobie sprawę, że pozostanie puste już na zawsze - przemawiał nad trumną Markiewicza Andrzej Borowski, wiceprezes PAU.
Swego mistrza żegnali także m.in. dziekan Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Renata Przybylska, prorektor UJ Jacek Popiel oraz Dorota Siwicka z Instytutu Badań Literackich PAN.
Zdjęcie zaczerpnięto z: culture.pl
szybki news
Dziennik Polski 7.11.2013
7 listopada 1893 r. w Krakowie odbył się pogrzeb Jana Matejki. Przyjechały delegacje Polaków ze wszystkich zaborów.
Msza została odprawiona w kościele Mariackim, a mowę pogrzebową wygłosił znany wówczas kaznodzieja ks. prałat Władysław Chotkowski. Orszak żałobny okrążył Rynek Główny, skąd udał się na cmentarz Rakowicki, gdzie ciało malarza złożono w grobowcu. Uroczystości pogrzebowe trwały kilka godzin.
7 listopada 1893 r. w Krakowie odbył się pogrzeb Jana Matejki. Przyjechały delegacje Polaków ze wszystkich zaborów.
Msza została odprawiona w kościele Mariackim, a mowę pogrzebową wygłosił znany wówczas kaznodzieja ks. prałat Władysław Chotkowski. Orszak żałobny okrążył Rynek Główny, skąd udał się na cmentarz Rakowicki, gdzie ciało malarza złożono w grobowcu. Uroczystości pogrzebowe trwały kilka godzin.
wtorek, 5 listopada 2013
przegląd prasy
Gazeta Wyborcza 1.11.2013
Przez cały dzień krakowianie odwiedzali cmentarze, przynosili kwiaty i zapalali znicze na grobach - nie tylko rodzinnych. Na cmentarzu Rakowickim w dzień Wszystkich Świętych wolontariusze prowadzili kwestę. Zbierali fundusze na odnowę zabytkowych nagrobków. Zbiórka odbywała się także na cmentarzu Podgórskim Nowym.
Kwestę zorganizował po raz 33. Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa we współpracy ze stowarzyszeniem Podgorze.pl. Jak poinformował PAP w piątek przewodniczący komitetu Mikołaj Kornecki, w dzień Wszystkich Świętych oraz w sobotę i niedzielę na wspomnianych krakowskich nekropoliach będzie zbierać datki ok. 100 wolontariuszy.
Członków i sympatyków komitetu wspomagają, jak co roku, znani krakowianie: aktorzy, muzycy, samorządowcy i politycy. Jak zapowiedział Kornecki, zebrane podczas zbiórki fundusze zostaną przeznaczone tradycyjnie na renowację zabytkowych nagrobków i grobowców. W zeszłym roku uzbierano ok. 60 tys. zł. Dzięki temu odnowiono kilka zabytkowych nagrobków na Cmentarzu Rakowickim i Podgórskim Nowym.
Przez cały dzień krakowianie odwiedzali cmentarze, przynosili kwiaty i zapalali znicze na grobach - nie tylko rodzinnych. Na cmentarzu Rakowickim w dzień Wszystkich Świętych wolontariusze prowadzili kwestę. Zbierali fundusze na odnowę zabytkowych nagrobków. Zbiórka odbywała się także na cmentarzu Podgórskim Nowym.
Kwestę zorganizował po raz 33. Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa we współpracy ze stowarzyszeniem Podgorze.pl. Jak poinformował PAP w piątek przewodniczący komitetu Mikołaj Kornecki, w dzień Wszystkich Świętych oraz w sobotę i niedzielę na wspomnianych krakowskich nekropoliach będzie zbierać datki ok. 100 wolontariuszy.
Członków i sympatyków komitetu wspomagają, jak co roku, znani krakowianie: aktorzy, muzycy, samorządowcy i politycy. Jak zapowiedział Kornecki, zebrane podczas zbiórki fundusze zostaną przeznaczone tradycyjnie na renowację zabytkowych nagrobków i grobowców. W zeszłym roku uzbierano ok. 60 tys. zł. Dzięki temu odnowiono kilka zabytkowych nagrobków na Cmentarzu Rakowickim i Podgórskim Nowym.
fotoNEWS
Gazeta Krakowska 1.11.2013
Cmentarz Rakowicki - choć to jedna z największych krakowskich nekropolii - z trudem mógł pomieścić tłumy, jakie się tu w piątek pojawiły. Odwiedzinom na grobach bliskich sprzyjała wyjątkowo piękna pogoda. Wpłynęła również na to, że puszki kwestujących na rzecz odnowy zabytkowych grobów były pełne pieniędzy.
piątek, 18 października 2013
przegląd prasy
Dziennik Polski 11.10.2013
Maria Wątor od ponad 50 lat odwiedzała i opiekowała się grobem swoich dziadków na cmentarzu Rakowickim. Tymczasem Zarząd Cmentarzy Komunalnych (ZCK) poinformował ją ostatnio, że jej bliscy leżą w innej, znajdującej się półtora metra dalej, mogile...
- W 1960 roku pochowaliśmy na Rakowicach dziadka Józefa, trzydzieści lat później w tym samym grobie, złożone zostały szczątki mojej babci Anieli - opowiada pani Maria Wątor. - Cała moja rodzina z Krakowa przychodzi tu od lat. Pamiętamy oba pogrzeby. Mamy sto procent pewności, że opiekujemy się i opłacamy właściwy grób. ZCK jest jednak innego zdania.
Rok temu pani Maria postanowiła ziemny grób swoich dziadków uporządkować i przekształcić w mogiłę murowaną. Wystąpiła o to z wnioskiem do administracji cmentarza Rakowickiego. Urzędnicy odpowiedzieli pisemnie, że najpierw będzie musiała wykonać płatne badania terenowe (pomiary), które pomogą ustalić, czy taka zmiana w ogóle jest możliwa.
Okazało się, że nie da się wybudować murowanego grobu, gdyż mogiła jest za wąska. Przy okazji pani Maria otrzymała zaproszenie do siedziby ZCK. Urzędnicy wykryli bowiem nieścisłości dotyczące lokalizacji grobu.
Gdy Maria Wątor pojawiła się w biurze przy Rakowickiej, dowiedziała się, że jej dziadek i babcia leżą... w innym grobie, niż wskazywany przez nią.
- Z naszych dokumentów sprzed 40 lat wynika, że zarówno pan Józef, jak i pani Aniela zostali pochowani w grobie w innym rzędzie, ale prawie po sąsiedzku - wyjaśnia Tomasz Piekarski, kierownik Rakowic.
Dla rodziny to był szok.
- To jakieś upiorne nieporozumienie! - komentuje Maria Wątor. - Jestem z Krakowa. Byłam na pogrzebie mojego dziadka jako mała dziewczynka. Babcia przez 30 lat opiekowała się jego grobem. Bardzo go kochała. Od razu postawiła nagrobek. Do końca życia z nikim się już nie związała. Gdy zmarła, została z nim pochowana. Od tego czasu to my opiekujemy się ich mogiłą. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, gdzie ich pochowaliśmy! - denerwuje się.
Dyrekcja cmentarza uważa jednak, że bliscy pani Marii leżą w sąsiedniej, od dawna zaniedbanej mogile z krzyżem (bez tabliczki epitafijnej) i to za nią właśnie od lat administracja przyjmowała opłaty.
Tymczasem grób, którym opiekuje się rodzina Wątorów, od co najmniej 15 lat jest nieopłacany, a tym samym jego dysponentem stał się Zarząd Cmentarzy Komunalnych.
- Prawdopodobnie doszło do pomyłki wiele lat temu, gdy nekropolia miała innego gospodarza. Na przykład podczas montażu nagrobka, który został błędnie usytuowany na mogile w sąsiednim rzędzie - usiłuje wytłumaczyć sytuację Tomasz Piekarski. - Tę sprawę trzeba rozwikłać. Musimy dojść do prawdy i uporządkować dokumentację - stwierdza.
Aby ustalić, kto ma rację w tym sporze, trzeba rozkopać jeden z grobów. ZCK proponuje, aby otworzyć mogiłę, którą od lat opiekuje się pani Maria, a która w dokumentach figuruje jako cmentarna.- Chcemy to zrobić na nasz koszt - podkreśla Tomasz Piekarski. - Być może uda się to przeprowadzić szybko i możliwie jak najmniej boleśnie dla rodziny.
Kierownik wyjaśnia, że przy otwarciu grobu może być rodzina, pracownicy nekropolii i przedstawiciel sanepidu. - Jeśli pani Maria ma rację, po rozkopaniu powinniśmy trafić na trumnę pani Anieli. Jeśli na trumnie będzie tabliczka identyfikacyjna, nie trzeba będzie jej nawet otwierać. Jeśli jednak odkryjemy grób mężczyzny to oznaczać będzie, że to my mamy rację - zaznacza Piekarski.
Maria Wątor od ponad 50 lat odwiedzała i opiekowała się grobem swoich dziadków na cmentarzu Rakowickim. Tymczasem Zarząd Cmentarzy Komunalnych (ZCK) poinformował ją ostatnio, że jej bliscy leżą w innej, znajdującej się półtora metra dalej, mogile...
- W 1960 roku pochowaliśmy na Rakowicach dziadka Józefa, trzydzieści lat później w tym samym grobie, złożone zostały szczątki mojej babci Anieli - opowiada pani Maria Wątor. - Cała moja rodzina z Krakowa przychodzi tu od lat. Pamiętamy oba pogrzeby. Mamy sto procent pewności, że opiekujemy się i opłacamy właściwy grób. ZCK jest jednak innego zdania.
Rok temu pani Maria postanowiła ziemny grób swoich dziadków uporządkować i przekształcić w mogiłę murowaną. Wystąpiła o to z wnioskiem do administracji cmentarza Rakowickiego. Urzędnicy odpowiedzieli pisemnie, że najpierw będzie musiała wykonać płatne badania terenowe (pomiary), które pomogą ustalić, czy taka zmiana w ogóle jest możliwa.
Okazało się, że nie da się wybudować murowanego grobu, gdyż mogiła jest za wąska. Przy okazji pani Maria otrzymała zaproszenie do siedziby ZCK. Urzędnicy wykryli bowiem nieścisłości dotyczące lokalizacji grobu.
Gdy Maria Wątor pojawiła się w biurze przy Rakowickiej, dowiedziała się, że jej dziadek i babcia leżą... w innym grobie, niż wskazywany przez nią.
- Z naszych dokumentów sprzed 40 lat wynika, że zarówno pan Józef, jak i pani Aniela zostali pochowani w grobie w innym rzędzie, ale prawie po sąsiedzku - wyjaśnia Tomasz Piekarski, kierownik Rakowic.
Dla rodziny to był szok.
- To jakieś upiorne nieporozumienie! - komentuje Maria Wątor. - Jestem z Krakowa. Byłam na pogrzebie mojego dziadka jako mała dziewczynka. Babcia przez 30 lat opiekowała się jego grobem. Bardzo go kochała. Od razu postawiła nagrobek. Do końca życia z nikim się już nie związała. Gdy zmarła, została z nim pochowana. Od tego czasu to my opiekujemy się ich mogiłą. Nie mamy najmniejszych wątpliwości, gdzie ich pochowaliśmy! - denerwuje się.
Dyrekcja cmentarza uważa jednak, że bliscy pani Marii leżą w sąsiedniej, od dawna zaniedbanej mogile z krzyżem (bez tabliczki epitafijnej) i to za nią właśnie od lat administracja przyjmowała opłaty.
Tymczasem grób, którym opiekuje się rodzina Wątorów, od co najmniej 15 lat jest nieopłacany, a tym samym jego dysponentem stał się Zarząd Cmentarzy Komunalnych.
- Prawdopodobnie doszło do pomyłki wiele lat temu, gdy nekropolia miała innego gospodarza. Na przykład podczas montażu nagrobka, który został błędnie usytuowany na mogile w sąsiednim rzędzie - usiłuje wytłumaczyć sytuację Tomasz Piekarski. - Tę sprawę trzeba rozwikłać. Musimy dojść do prawdy i uporządkować dokumentację - stwierdza.
Aby ustalić, kto ma rację w tym sporze, trzeba rozkopać jeden z grobów. ZCK proponuje, aby otworzyć mogiłę, którą od lat opiekuje się pani Maria, a która w dokumentach figuruje jako cmentarna.- Chcemy to zrobić na nasz koszt - podkreśla Tomasz Piekarski. - Być może uda się to przeprowadzić szybko i możliwie jak najmniej boleśnie dla rodziny.
Kierownik wyjaśnia, że przy otwarciu grobu może być rodzina, pracownicy nekropolii i przedstawiciel sanepidu. - Jeśli pani Maria ma rację, po rozkopaniu powinniśmy trafić na trumnę pani Anieli. Jeśli na trumnie będzie tabliczka identyfikacyjna, nie trzeba będzie jej nawet otwierać. Jeśli jednak odkryjemy grób mężczyzny to oznaczać będzie, że to my mamy rację - zaznacza Piekarski.
niedziela, 26 maja 2013
przegląd prasy
Dziennik Polski 20.05.2013
- Niemal każdego tygodnia dochodzą do nas informacje, że któryś grób na Rakowicach został zdewastowany przez złodziei. Tak dłużej być nie może! - bulwersuje się Mikołaj Kornecki, szef Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa, który co roku organizuje kwestę na odnowę zabytkowych mogił.
Nie chodzi tutaj jednak tylko o pieniądze. Okradanie grobów jest bolesne dla rodzin, które się nimi opiekują. Poza tym wiele z tych ozdób i figur ma wyjątkową wartość artystyczną i zabytkową. Liczą po sto i więcej lat.
- Cmentarz Rakowicki jest historyczną perełką Krakowa. Co z tego, że odtworzymy te rzeźby, skoro to już będą tylko nowe, zrekonstruowane dzieła - dodaje Mikołaj Kornecki.
Okradzione groby zauważają pracownicy cmentarza podczas porannego obchodu albo zgłaszają krewni pochowanych osób. Znikają krzyże, antaby (metalowe uchwyty), plakiety, medaliony, litery i inne ozdobne elementy wykonane z metalu. Najgłośniejszą kradzieżą w tym roku była dewastacja grobu Tadeusza Kantora. W styczniu wandale ukradli wykonane z brązu elementy rzeźby, która przedstawia chłopca czytającego w ławce książkę i nawiązuje do głośnego spektaklu "Umarła klasa". W ubiegłym roku zginął natomiast dzwoneczek z mogiły Piotra Skrzyneckiego.
Tomasz Piekarski, kierownik cmentarza Rakowickiego, zauważa całą serię takich zdarzeń. - W ostatnim czasie mieliśmy ponad 30 kradzieży. W poprzednich latach to były raczej sporadyczne przypadki, może po kilka w roku - szacuje Piekarski.
Policyjne statystyki podają jeszcze gorsze dane. Jak poinformował nas Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji, od początku roku odnotowano około 60 zgłoszeń. Okradzionych zostało aż 90 nagrobków.
- 25 spraw jest w toku, ale pozostałe zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Nie mamy żadnych świadków, nagrań. Do kradzieży dochodziło pod osłoną nocy - powiedział Michał Kondzior.
Zarząd Cmentarzy Komunalnych twierdzi, że robi wszystko, żeby zapobiec takim sytuacjom. Od prawie dwóch miesięcy przy bramach działa monitoring. W nocy Rakowice patroluje wynajęta firma ochroniarska. Są też wzmożone patrole straży miejskiej. A jednak złodzieje kradną dalej.
- To jest teren bardzo trudny do obserwacji. Po pierwsze, rozległy, bo cmentarz Rakowicki mierzy ponad 40 hektarów. Po drugie, porastają go stare, rozłożyste drzewa. Wysokie grobowce też wiele zasłaniają - mówi Tomasz Piekarski.
Przy furcie znajduje się portier, ale nie może zatrzymywać i rewidować przechodniów. Większość z nich opuszcza cmentarz z torbą lub plecakiem.
Kierownik Piekarski uważa, że największe pole do działania ma tutaj policja, choć przyznaje, iż śledztwo może być bardzo trudne.
- Nasilenie kradzieży nasuwa podejrzenie, że nie robią tego zwykli złomiarze, ale być może jakaś szajka działająca na zlecenie pseudokolekcjonera. Całkiem niedawno mieliśmy przecież bulwersującą sprawę kradzieży napisu z bramy w Auschwitz - przypomina Tomasz Piekarski.
Czasem policyjna obława przynosi skutek. W ubiegłym roku policjantom udało się złapać na gorącym uczynku złodzieja, który w krzakach starał się ukryć plecak z mosiężnymi krzyżami - w sumie 25 kilogramów kruszcu.
Zdaniem Mikołaja Korneckiego na Rakowicach powinna zostać zwiększona ochrona. - Monitoring przy bramach i jeden stróż to zdecydowanie za mało. Niezbędne jest też przeprowadzenie inwentaryzacji cmentarza - wskazuje szef OKRK.
Tomasz Piekarski nie jest jednak przekonany, czy rozszerzenie monitoringu jest dobrym pomysłem. - Nie tylko ze względu na małą widoczność na cmentarzu przez drzewa i wysokie grobowce, ale dlatego, że ludzie chcą tutaj pobyć w samotności. Modlą się, czasem płaczą. Mogą nie zgodzić się na więcej kamer - argumentuje.
Za okradanie grobów, a więc znieważanie miejsca pochówku, grozi wysoka kara - do ośmiu lat pozbawienia wolności.
- Niemal każdego tygodnia dochodzą do nas informacje, że któryś grób na Rakowicach został zdewastowany przez złodziei. Tak dłużej być nie może! - bulwersuje się Mikołaj Kornecki, szef Obywatelskiego Komitetu Ratowania Krakowa, który co roku organizuje kwestę na odnowę zabytkowych mogił.
Nie chodzi tutaj jednak tylko o pieniądze. Okradanie grobów jest bolesne dla rodzin, które się nimi opiekują. Poza tym wiele z tych ozdób i figur ma wyjątkową wartość artystyczną i zabytkową. Liczą po sto i więcej lat.
- Cmentarz Rakowicki jest historyczną perełką Krakowa. Co z tego, że odtworzymy te rzeźby, skoro to już będą tylko nowe, zrekonstruowane dzieła - dodaje Mikołaj Kornecki.
Okradzione groby zauważają pracownicy cmentarza podczas porannego obchodu albo zgłaszają krewni pochowanych osób. Znikają krzyże, antaby (metalowe uchwyty), plakiety, medaliony, litery i inne ozdobne elementy wykonane z metalu. Najgłośniejszą kradzieżą w tym roku była dewastacja grobu Tadeusza Kantora. W styczniu wandale ukradli wykonane z brązu elementy rzeźby, która przedstawia chłopca czytającego w ławce książkę i nawiązuje do głośnego spektaklu "Umarła klasa". W ubiegłym roku zginął natomiast dzwoneczek z mogiły Piotra Skrzyneckiego.
Tomasz Piekarski, kierownik cmentarza Rakowickiego, zauważa całą serię takich zdarzeń. - W ostatnim czasie mieliśmy ponad 30 kradzieży. W poprzednich latach to były raczej sporadyczne przypadki, może po kilka w roku - szacuje Piekarski.
Policyjne statystyki podają jeszcze gorsze dane. Jak poinformował nas Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji, od początku roku odnotowano około 60 zgłoszeń. Okradzionych zostało aż 90 nagrobków.
- 25 spraw jest w toku, ale pozostałe zostały umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Nie mamy żadnych świadków, nagrań. Do kradzieży dochodziło pod osłoną nocy - powiedział Michał Kondzior.
Zarząd Cmentarzy Komunalnych twierdzi, że robi wszystko, żeby zapobiec takim sytuacjom. Od prawie dwóch miesięcy przy bramach działa monitoring. W nocy Rakowice patroluje wynajęta firma ochroniarska. Są też wzmożone patrole straży miejskiej. A jednak złodzieje kradną dalej.
- To jest teren bardzo trudny do obserwacji. Po pierwsze, rozległy, bo cmentarz Rakowicki mierzy ponad 40 hektarów. Po drugie, porastają go stare, rozłożyste drzewa. Wysokie grobowce też wiele zasłaniają - mówi Tomasz Piekarski.
Przy furcie znajduje się portier, ale nie może zatrzymywać i rewidować przechodniów. Większość z nich opuszcza cmentarz z torbą lub plecakiem.
Kierownik Piekarski uważa, że największe pole do działania ma tutaj policja, choć przyznaje, iż śledztwo może być bardzo trudne.
- Nasilenie kradzieży nasuwa podejrzenie, że nie robią tego zwykli złomiarze, ale być może jakaś szajka działająca na zlecenie pseudokolekcjonera. Całkiem niedawno mieliśmy przecież bulwersującą sprawę kradzieży napisu z bramy w Auschwitz - przypomina Tomasz Piekarski.
Czasem policyjna obława przynosi skutek. W ubiegłym roku policjantom udało się złapać na gorącym uczynku złodzieja, który w krzakach starał się ukryć plecak z mosiężnymi krzyżami - w sumie 25 kilogramów kruszcu.
Zdaniem Mikołaja Korneckiego na Rakowicach powinna zostać zwiększona ochrona. - Monitoring przy bramach i jeden stróż to zdecydowanie za mało. Niezbędne jest też przeprowadzenie inwentaryzacji cmentarza - wskazuje szef OKRK.
Tomasz Piekarski nie jest jednak przekonany, czy rozszerzenie monitoringu jest dobrym pomysłem. - Nie tylko ze względu na małą widoczność na cmentarzu przez drzewa i wysokie grobowce, ale dlatego, że ludzie chcą tutaj pobyć w samotności. Modlą się, czasem płaczą. Mogą nie zgodzić się na więcej kamer - argumentuje.
Za okradanie grobów, a więc znieważanie miejsca pochówku, grozi wysoka kara - do ośmiu lat pozbawienia wolności.
wtorek, 14 maja 2013
przegląd prasy
Dziennik Polski 14.05.2013
Odwiedzający groby dzieci na cmentarzu Rakowickim skarżą się, że tuż obok jest wysypisko - całość przedstawia przykry widok.
Na cmentarzu Rakowickim przy ul. Prandoty, tuż przy płocie granicznym od strony alei 29 Listopada znajduje się kwatera dziecięca. Obok, przy ogrodzeniu, jest wysypisko śmieci cmentarnych i gruzowisko powstałe ze starych, zniszczonych nagrobków.
Czy to dobre miejsca na wysypisko? Czy nie powinno być zlokalizowane w innym miejscu?
Odwiedzający groby dzieci na cmentarzu Rakowickim skarżą się, że tuż obok jest wysypisko - całość przedstawia przykry widok.
Na cmentarzu Rakowickim przy ul. Prandoty, tuż przy płocie granicznym od strony alei 29 Listopada znajduje się kwatera dziecięca. Obok, przy ogrodzeniu, jest wysypisko śmieci cmentarnych i gruzowisko powstałe ze starych, zniszczonych nagrobków.
Czy to dobre miejsca na wysypisko? Czy nie powinno być zlokalizowane w innym miejscu?
piątek, 5 kwietnia 2013
przegląd prasy
Dziennik Polski 3.04.2013 & Gazeta Krakowska 3.04.2013
W Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie spoczął w środę Jerzy Nowak. Stworzył niezapomnianą rolę w spektaklu "Ja jestem Żyd z "Wesela"" Romana Brandstaettera, w którym zagrał 633 razy i miał zaplanowane spektakle nr 634, 635, 636.
Artysta zmarł 26 marca w wieku 90 lat. "Gdzieś w swojej naiwności myśleliśmy, że będzie grał nam te spektakle na scenie Starego Teatru jeszcze przez następne 20 lat. Było to naiwne myślenie o sztuce, która pokonuje czas. Jestem jednak głęboko przekonany, że świętej pamięci Jerzy Nowak, aktor Starego Teatru pokonał czas. Zostanie w pamięci widzów, tak jak my o nim pamiętamy" - powiedział dyrektor Narodowego Starego Teatru Jan Klata.
W Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie spoczął w środę Jerzy Nowak. Stworzył niezapomnianą rolę w spektaklu "Ja jestem Żyd z "Wesela"" Romana Brandstaettera, w którym zagrał 633 razy i miał zaplanowane spektakle nr 634, 635, 636.
Artysta zmarł 26 marca w wieku 90 lat. "Gdzieś w swojej naiwności myśleliśmy, że będzie grał nam te spektakle na scenie Starego Teatru jeszcze przez następne 20 lat. Było to naiwne myślenie o sztuce, która pokonuje czas. Jestem jednak głęboko przekonany, że świętej pamięci Jerzy Nowak, aktor Starego Teatru pokonał czas. Zostanie w pamięci widzów, tak jak my o nim pamiętamy" - powiedział dyrektor Narodowego Starego Teatru Jan Klata.
piątek, 1 lutego 2013
szybki news
Dziennik Polski 1.02.2013
Dziś mija pierwsza rocznica śmierci Wisławy Szymborskiej - poetki i noblistki. Prezydent miasta Krakowa Jacek Majchrowski oraz prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej Michał Rusinek złożą kwiaty na jej grobie.
Uroczystość rozpocznie się o godz. 11.30 na cmentarzu Rakowickim (wejście od strony ul. Rakowickiej).
Dziennik Polski 1.02.2013
Woda kapiąca na głowę, grzyb na ścianach i zamknięte punkty handlowe. Przechodzenie tunelami w różnych częściach miasta do przyjemnych nie należy. Pod rondem Czyżyńskim, Rakowicką czy Wlotową każdego dnia tysiące przestraszonych krakowian przemyka niemal biegiem.
Czyli o tym jak to jest, że Kraków nie remontuje przejść podziemnych.
Dziennik Polski 1.02.2013
Jest wreszcie zgoda na przenosiny klinik z ulicy Kopernika.
Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjął uchwałę w sprawie budowy nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Prokocimiu. Poparł w niej "potrzebę i konieczność kontynuowania" tej inwestycji. To efekt rozmów, które zostały przeprowadzone pod koniec ubiegłego roku.
Dziś mija pierwsza rocznica śmierci Wisławy Szymborskiej - poetki i noblistki. Prezydent miasta Krakowa Jacek Majchrowski oraz prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej Michał Rusinek złożą kwiaty na jej grobie.
Uroczystość rozpocznie się o godz. 11.30 na cmentarzu Rakowickim (wejście od strony ul. Rakowickiej).
Dziennik Polski 1.02.2013
Woda kapiąca na głowę, grzyb na ścianach i zamknięte punkty handlowe. Przechodzenie tunelami w różnych częściach miasta do przyjemnych nie należy. Pod rondem Czyżyńskim, Rakowicką czy Wlotową każdego dnia tysiące przestraszonych krakowian przemyka niemal biegiem.
Czyli o tym jak to jest, że Kraków nie remontuje przejść podziemnych.
Dziennik Polski 1.02.2013
Jest wreszcie zgoda na przenosiny klinik z ulicy Kopernika.
Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjął uchwałę w sprawie budowy nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Prokocimiu. Poparł w niej "potrzebę i konieczność kontynuowania" tej inwestycji. To efekt rozmów, które zostały przeprowadzone pod koniec ubiegłego roku.
środa, 30 stycznia 2013
przegląd prasy
Gazeta Krakowska 28.01.2013 & Gazeta Wyborcza 28.01.2013
Wyrwana figura chłopca, skradzione elementy nagrobnej rzeźby. Nieznani sprawcy po raz kolejny zdewastowali grób Tadeusza Kantora na cmentarzu Rakowickim. Jak w przyszłości zabezpieczyć grób wielkiego artysty przed wandalami?
- To okrutny akt wandalizmu - nie kryje oburzenia Natalia Zarzecka, dyrektorka Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora "Cricoteka". W poniedziałek pracownicy Cricoteki oglądali zdewastowany grób artysty.
Profanację odkryto w piątek po południu. - Zauważył ją nasz pracownik, mieliśmy też równolegle sygnał od prywatnej osoby, która przechodziła w tym rejonie. Natychmiast zawiadomiliśmy policję - relacjonuje Tomasz Piekarski, kierownik rejonu Rakowice Zarządu Cmentarzy Komunalnych. Wandale rozkradli odlaną z brązu rzeźbę zdobiącą grób, w którym pochowani są Tadeusz Kantor i jego matka. Zabrali siedzisko ławki, oderwali figurę siedzącego na niej chłopca, książkę, którą miał przed sobą, oraz krzyż.
- Na szczęście najważniejszego fragmentu całej rzeźby, czyli figury chłopca, złodzieje nie zdołali zabrać i porzucili ją obok sąsiedniego grobu. Nie wiemy jeszcze, czy została mocno uszkodzona, ale na pewno jest w całości. Niestety, krzyż, książka i fragment ławki znikły - mówi Zarzecka.
Jak zapewnia Tomasz Piekarski, rzeźba została zabezpieczona przez pracowników ZCK i jest przechowywana teraz w zamkniętym pomieszczeniu. Policja podejrzewa o kradzież zbieraczy złomu. - Sprawdzamy punkty skupu - mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji. Na razie jednak bez skutku.
Wysoką na 1,2 m rzeźbę zaprojektował w 1984 roku sam Tadeusz Kantor. Przy pomocy rzeźbiarza Jerzego Bratańca przygotował negatyw, odlew w brązie wykonał Jerzy Kowalówka. W 1987 r. rzeźba stanęła na grobie, w którym spoczywała matka twórcy "Umarłej klasy". - Była hołdem dla niej - przypomina Natalia Zarzecka. W 1990 roku pochowano w tym miejscu samego Tadeusza Kantora.
Figura chłopca zdobiąca grób artysty nie pierwszy już raz pada łupem złodziei. W 1995 r. odłamali kawałek krzyża z rzeźby. Brakujący fragment dorobił Jerzy Kowalówka. Dwa lata później kolejni amatorzy złomu oderwali cały krzyż i sprzedali go za 20 zł na złomowisku. Cudem odnalazł go tam Eugeniusz Bakalarz - wykonawca i konserwator machin do spektakli Kantora. Po raz trzeci grób artysty zbezczeszczono 11 lat temu. Nocą złodzieje przeskoczyli ogrodzenie cmentarne, używając łomu, wyrwali ławkę z siedzącym na niej chłopcem i oparty o nią krzyż. Pokawałkowali "Chłopca w ławce", by łatwiej było go sprzedać na złom. Odcięty korpus, głowę, dłonie, stopy i fragmenty ławki okryli kocem i schowali w szafie w mieszkaniu jednego ze złodziei przy ul. Kątowej. Nie zdążyli sprzedać rzeźby. Trzy dni po kradzieży zatrzymała ich policja.
Zrekonstruowanie rzeźby było wówczas poważnym przedsięwzięciem technicznym i finansowym. Figurę trzeba było scalić z kilku pociętych kawałków. Aby pokryć koszty, zorganizowano wtedy specjalny koncert, z którego wpływy przeznaczono na rekonstrukcję rzeźby. Opracowano także nowy sposób jej zamontowania, co miało utrudnić ewentualną kradzież. Ale i na to złodzieje znaleźli sposób.
- Zastanawiamy się nad jakąś formą zabezpieczenia grobu przed kolejnymi dewastacjami. Będziemy w tej sprawie rozmawiać ze specjalistami - mówi dyrektorka Cricoteki. Podobne kroki zapowiada Tomasz Piekarski, ale jak przyznaje, nie będzie to łatwe.
- Naszym pracownikom nie wolno rewidować czy zatrzymywać osób, które nawet byśmy podejrzewali o złe zamiary. Z kolei do całodobowego pilnowania cmentarza potrzebna byłaby armia ludzi. Straż miejska czy policja zaglądają tu raczej tylko przy okazji świąt, gdy jest duży ruch - wskazuje na trudności Piekarski.
Jego zdaniem najskuteczniejszym rozwiązaniem byłby monitoring, z którym jednak wiążą się liczne problemy techniczne i nie tylko. - Podgląd objąłby też inne kwatery. Można sobie wyobrazić protesty osób, które nie chciałyby być obserwowane w tak intymnym momencie jak modlitwa przy grobie - mówi Piekarski.
piątek, 25 stycznia 2013
przegląd prasy
Dziennik Polski 24.01.2013
Wczoraj w Krakowie odbyły się główne obchody 150. rocznicy wybuchu powstania styczniowego. W programie obchodów znalazły się uroczystości na cmentarzu Rakowickim, msza w bazylice Mariackiej i koncert.
W uroczystościach, które w południe odbyły się na cmentarzu Rakowickim, przy grobowcu weteranów powstania listopadowego i styczniowego, udział wzięli przedstawiciele władz miasta, województwa, Rady Miasta Krakowa, a także przedstawiciele organizacji kombatanckich i niepodległościowych oraz młodzież z krakowskich szkół.
Rys historyczny powstania przedstawił Michał Kozioł, a modlitwę odmówił o. Jerzy Pająk. Potem uczestnicy złożyli wieńce i zapalili znicze. Na koniec odegrano na trąbce "Ciszę".
Wcześniej dzieci i młodzież spotkały się przy Wieży Ratuszowej na Rynku Głównym, by wysłuchać opowieści o powstaniu styczniowym.
wtorek, 22 stycznia 2013
fotoNEWS
Gazeta Wyborcza 22.01.2013
Uczniowie, koledzy z pracy, przyjaciele i bliscy pożegnali dziś po raz ostatni profesora Marka Eminowicza, wieloletniego pedagoga, historyka V Liceum Ogólnokształcącego. Pogrzeb odbył się na cmentarzu Rakowickim.
Marek Eminowicz urodził się w 1933 r. w Krakowie. Pochodził z rodziny ormiańskiej o tradycjach patriotycznych. Dzieciństwo spędził w Michałowej koło Dobromila, a od 1938 r. mieszkał w Starym Sączu. Jego ojciec, pełniący funkcje nadleśniczego, został w 1942 r. aresztowany i wywieziony do KL Auschwitz. Zmarł w trakcie kwarantanny. W 1945 r. Marek Eminowicz wraz z matką zamieszkał w Krakowie. Był uczniem III Gimnazjum i Liceum im. Jana III Sobieskiego. Współtworzył organizację konspiracyjną o nazwie Związek Walczącej Młodzieży Polskiej, za co już jako student pierwszego roku historii UJ został aresztowany w październiku 1952 r. Był więziony kolejno w Jaworznie i Tarnowie. Po odzyskaniu wolności kontynuował studia historyczne; reaktywował Krakowską Drużynę Harcerzy im. K. Pułaskiego "Zielona Trójka".
W 1969 r. rozpoczął pracę nauczyciela historii w V Liceum Ogólnokształcącym im. A. Witkowskiego, gdzie zasłynął jako niekonwencjonalny i niezwykle wymagający pedagog. Razem z uczniami - jak wspominają jego wychowankowie - w okresie PRL przemierzył całą Polskę i wiele zakątków świata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









