Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uniwersytet Jagielloński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uniwersytet Jagielloński. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

przegląd prasy

Gazeta Wyborcza 25.10.2014

Jeszcze w XIII wieku główne koryto Wisły pokrywało się w ogólnym zarysie z dzisiejszym. Jednak niedługo po lokacji Krakowa (1257) jego ówcześni mieszkańcy postanowili przybliżyć rzekę miastu. Zbudowano w tym czasie tamę łączącą Skałkę z brzegiem dębnickim, kierując rzekę w istniejące, choć zamulone koryto wzdłuż dzisiejszych ulic Dietla i Daszyńskiego.

To udrożnione koryto stało się szybko ważną magistralą, pomocną w rozwoju miasta i stymulującą jego ekspansję w kierunku północnym. Na lewym brzegu tamtego starorzecza rozlokowała się wieś, początkowo zwana Grzegorzkowice albo Grzegorzków, później utrwaliła się nazwa Grzegórzki. W przeciwieństwie do większości wsi sąsiadujących z Krakowem, które były na ogół własnością królewską bądź kościelną, Grzegórzki często zmieniały właścicieli. Dopiero w latach 80. XIV wieku wieś wraz z młynem odkupiło miasto, co wiąże się z pierwszymi wzmiankami w dokumentach.

środa, 23 lipca 2014

fotoNEWS


Gazeta Wyborcza 23.07.2014

Studenci Politechniki Krakowskiej wyszli z inicjatywą budowy domków dla dzikich owadów. Od maja schrony dla nich oglądać można w Ogrodzie Botanicznym UJ. Pozostaną tam przez prawie rok.

sobota, 19 lipca 2014

szybki news

Gazeta Wyborcza 17.07.2014

Minister Radosław Sikorski wręczył w czwartek w Warszawie nagrody laureatom konkursu na najlepszą pracę magisterską z zakresu współczesnych stosunków międzynarodowych, obronioną w 2013 roku. Wśród wyróżnionych są absolwenci krakowskich uczelni: Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Gazeta Wyborcza 18.07.2014

270 tys. osób przyjeżdża codziennie do Krakowa - wynika z badań przeprowadzonych na tutejszym dworcu autobusowym. Okazuje się, że największą sypialnią Krakowa są Katowice. To właśnie z tego miasta przybywa do naszego miasta najwięcej osób do pracy lub szkoły każdego dnia.

Gazeta Wyborcza 18.07.2014

Awaria tramwaju przy ul. Lubicz unieruchomiła na kilkanaście minut w piątek linię prowadzącą do centrum miasta. - Problemy techniczne usunięto, ale rozładowywanie korka trochę potrwa - mówi dyspozytor MPK.

piątek, 11 lipca 2014

przegląd prasy

 Gazeta Wyborcza 10.07.2014

Dziesięć lat czekały na werdykt sądu dwie pacjentki zakażone żółtaczką typu C w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Wczoraj zapadł wyrok przyznający im odszkodowania. Najważniejsze, że dożyły tego dnia.

Historia miała początek w 2003 r. Do ambulatorium Szpitala Uniwersyteckiego zaczęły zgłaszać się kobiety, które były pacjentkami kliniki ginekologii. Badania wykrywają u nich wirusowe zapalenie wątroby typu C. To bardzo groźny typ żółtaczki: powoduje marskość wątroby i raka. Sanepid zamknął klinikę. Inspektorzy stwierdzili m.in., że nie było oddzielnego stanowiska do mycia rąk i dezynfekcji narzędzi chirurgicznych, a sprzęt był stary. 30 zakażonych pacjentek poszło z pozwami do sądu przeciwko szpitalowi. Kobiety domagały się zadośćuczynienia za zakażenie, comiesięcznej renty na pokrycie kosztów leczenia i zasądzenia odpowiedzialności placówki za ewentualne dalsze następstwa zapalenia wątroby.

W 2012 r. zapadł prawomocny wyrok - odszkodowania wahały się od 34 tys. zł do nawet 100 tys. zł. Tyle że 11 byłych pacjentek ginekologii i położnictwa nie dożyło wyroku. Proces kolejnych dwóch kobiet z tej grupy pacjentek trwał jeszcze trzy lata dłużej. Wyrok zapadł dopiero wczoraj.

środa, 25 czerwca 2014

interNET

ciekawostkihistoryczne.pl

Diabeł urodził się na porodówce przy ul. Kopernika!!!

Taka wiadomość obiegła Kraków 25 czerwca 1920 r. Sprawę opisał kolejnego dnia socjalistyczny „Naprzód”:

[...] w klinice ginekologicznej dziesięcioletnia Izraelitka porodziła diabełka z rogami, kopytkami i ogonem. Wczoraj od rana już poczęły się gromadzić tłumy publiczności przed kliniką położniczą przy ulicy Kopernika, żądając wpuszczenia ich do wnętrza [...] . [...] Opowiadano także, że we wtorek chciano go ochrzcić [...] i księdzu, który miał ochrzcić diabełka, wypadło kropidło z ręki. Doktorzy postanowili otruć diabła i dawali mu najostrzejsze trucizny, jednak bezskutecznie, gdyż diabeł po zażyciu tychże okazywał większe tylko niezadowolenie i krzesał iskry kopytami.

wtorek, 17 czerwca 2014

36 000

Tak jak po nocy przychodzi dzień tak po 35 000 jest 36 000!!! Dziękujemy Wam za to, że jesteście z nami!

Oto zabudowania Dzielnicy Wesołej spod nr "36":


- ul. Kopernika 36 - kamienica narożna z ul. Strzelecką 1, obecnie znajduje się tu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego; budynek administracyjny jest murowany i pochodzi z ok. 1900 roku, wytwórnia wody sodowej "Hygiena" zbudowana została ok. 1930 roku, przebudowana po 1945 r.






- ul. Prażmowskiego Beliny 36 - willa murowana z 1928 r. zbudowana wg. projektu Edwarda Skawińskiego.







- ul. Topolowa 36 - kamienica murowana z 1893 r. projektu Leopolda Tlachna.





Informacje o budynkach zaczerpnięto z: Zabytki architektury i budownictwa w Polsce. Kraków. red. Joanna Czaj-Waluś, Kraków 2007.

Zdjęcia za: maps.google.pl

Wcześniejsze numery...

poniedziałek, 22 lipca 2013

szybki news

Dziennik Polski 21.06.2013

Ma pięć kondygnacji i powierzchnię około 7,5 tys. metrów kwadratowych. To Centrum Urazowe Medycyny Ratunkowej i Katastrof (CUMRiK) w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie - jedyny taki ośrodek w Małopolsce. Wczoraj został uroczyście oddany do użytku. Znajduje się w bliskim sąsiedztwie Ronda Mogilskiego na wprost Opery Krakowskiej.

Gazeta Wyborcza 25.06.2013

PKP podpisały umowę z firmą PORR (Polska) na dokończenie budowy nowego dworca kolejowego Kraków Główny. Przewoźnik planuje, że otwarcie nowego obiektu nastąpi jeszcze w tym roku.

Gazeta Krakowska 26.06.2013

Kolejarzom udało się podpisać umowę z firmą PORR Polska, która dokończy budowę dworca podziemnego PKP w Krakowie.

Prace pod peronami obecnej stacji Kraków Główny powinny zacząć się jeszcze w tym miesiącu. Kolejarze informują, że firma PORR Polska powinna dokończyć budowę w ok. siedem, osiem miesięcy, czyli mniej więcej w lutym 2014 r. Potem jeszcze nastąpią m.in. odbiory techniczne. Pierwsi pasażerowie z nowego obiektu skorzystają zapewne najwcześniej w marcu przyszłego roku.

sobota, 2 lutego 2013

szybki news

Gazeta Wyborcza 1.02.2013

4 lutego obchodzony jest Światowy Dzień Walki z Rakiem. Wcześniej, w sobotę 2 lutego kilkadziesiąt ośrodków onkologicznych w kraju organizuje dzień otwartych drzwi - i zaprasza na badania i konsultacje.

W Krakowie w akcji uczestniczy Poradnia Hematologiczna Oddziału Klinicznego Hematologii w Szpitalu Uniwersyteckim (ul. Kopernika 17). Konsultacje będą trwały od godz. 9 do 14.

piątek, 1 lutego 2013

szybki news

Dziennik Polski 1.02.2013

Dziś mija pierwsza rocznica śmierci Wisławy Szymborskiej - poetki i noblistki. Prezydent miasta Krakowa Jacek Majchrowski oraz prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej Michał Rusinek złożą kwiaty na jej grobie.

Uroczystość rozpocznie się o godz. 11.30 na cmentarzu Rakowickim (wejście od strony ul. Rakowickiej).

Dziennik Polski 1.02.2013

Woda kapiąca na głowę, grzyb na ścianach i zamknięte punkty handlowe. Przechodzenie tunelami w różnych częściach miasta do przyjemnych nie należy. Pod rondem Czyżyńskim, Rakowicką czy Wlotową każdego dnia tysiące przestraszonych krakowian przemyka niemal biegiem.

Czyli o tym jak to jest, że Kraków nie remontuje przejść podziemnych.

Dziennik Polski 1.02.2013

Jest wreszcie zgoda na przenosiny klinik z ulicy Kopernika.

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego przyjął uchwałę w sprawie budowy nowej siedziby Szpitala Uniwersyteckiego w Prokocimiu. Poparł w niej "potrzebę i konieczność kontynuowania" tej inwestycji. To efekt rozmów, które zostały przeprowadzone pod koniec ubiegłego roku.

czwartek, 10 stycznia 2013

szybki news

Gazeta Wyborcza 7.01.2013

W związku z dużą liczbą zachorowań na grypę Szpital Uniwersytecki przy ul. Kopernika zdecydował się na ograniczenie od wtorku odwiedzin pacjentów. Prawdopodobnie kolejne krakowskie lecznice postąpią podobnie.

środa, 2 stycznia 2013

przegląd prasy


Dziennik Polski 31.12.2012 & Gazeta Wyborcza 29.12.2012

Od kilku dni trwa w internecie akcja w obronie Ogrodu Botanicznego przy ul. Kopernika. Internauci niepokoją się, że w związku z planami utworzenia nowego ogrodu przy kampusie UJ w Pychowicach, wiekowy ogród może zostać zlikwidowany.

Czy Ogród Botaniczny zostanie przeniesiony z ul. Kopernika do Pychowic? - Na pewno nie! - taką obietnicę usłyszałam od obecnego i byłego rektora UJ. Ale plotka w tej sprawie obiegła pół miasta. I jest w niej tylko źdźbło prawdy...

Botaniczne poruszenie zaczęło się od wpisu na Facebooku. Jeden z użytkowników - Jerzy Piątkowski - powołując się na informacje od pracowników Ogrodu Botanicznego, podał, że z początkiem 2013 roku ogród ma być przeniesiony na teren III Kampusu Uniwersytetu Jagiellońskiego. I ostrzegał, że "drzewa, które są pomnikami przyrody i które przetrwały zabory, okupacje i dymy z Kombinatu Metalurgicznego w Nowej Hucie, nie mogą być ot tak wycięte na opał do kominków...".

Wiadomość lotem błyskawicy rozprzestrzeniła się w sieci - przekazywano ją sobie ze słowami oburzenia i niedowierzania. Poszłam tropem tej sensacyjnie brzmiącej informacji. Weryfikacja na szczęście (dla ogrodu i krakowian) wypadła negatywnie. Prof. Franciszek Ziejka, były rektor UJ, wyjaśnił, że przy projektowaniu III Kampusu UJ zarezerwowano kilkadziesiąt hektarów pod ogród botaniczny. Ma on powstać przy nowej siedzibie Instytutu Botaniki. - Nowy ogród ma służyć celom dydaktycznym. Zanim powstanie, upłynie wiele lat. Nigdy nie planowaliśmy jednak likwidacji obecnego ogrodu przy ul. Kopernika - wyjaśnia prof. Ziejka i zaznacza, że jest jeszcze czas, by pomyśleć, jak w przyszłości oba ogrody mogą się uzupełniać.

Pytanie to już teraz nurtuje Józefa Mitkę, profesora UJ i dyrektora Ogrodu Botanicznego. - Ten temat poruszyłem na spotkaniu z rektorem UJ Wojciechem Nowakiem. Obiecał, że w styczniu zostaną podjęte decyzje co do przyszłego kształtu ogrodu przy ul. Kopernika. Według mnie powinien on pozostać w niezmienionym kształcie. Nie da się bowiem przenieść któregoś z jego elementów do Pychowic. Natomiast w budynku Collegium Śniadeckiego [dziś mieści się tu Instytut Botaniki UJ - przyp. red.] można by w przyszłości stworzyć muzeum, np. ekspozycję pokazującą rozwój krakowskiej astronomii. Zaproponowałem też, by ogród w Pychowicach nazwać Parkiem Uniwersyteckim - mógłby oprócz funkcji dydaktycznych służyć lokalnej społeczności - tłumaczy prof. Mitka. I zdradza: - Ktoś kiedyś rzucił hasło, by nowy ogród w Pychowicach zastąpił stary i by miasto wymieniło się z uniwersytetem działkami. Ale to było na szczęście jednorazowe!

Prof. Wojciech Nowak, rektor UJ, stanowczo zapewnia, że nikt nie zamierza likwidować czy przenosić Ogrodu Botanicznego. - Jestem krakowianinem i nie wyobrażam sobie ul. Kopernika bez ogrodu - deklaruje.

Rzeczniczka UJ Katarzyna Pilitowska przypomina, że obecny ogród wpisany jest na listę zabytków, nie ma więc mowy o jego likwidacji. Zaznacza też, że uczelnia od dekady prezentuje makietę III Kampusu, na której jest zaznaczony teren zielony pod nazwą "nowy ogród botaniczny". Według planów Instytut Botaniki ma być budowany w Pychowicach w 2015 roku.

Jerzy Piątkowski wykasował na Facebooku swój wpis o ogrodzie, ale nam zdradził historię jego powstania. - Oprowadzałem po ogrodzie, w którym często bywam, grupę znajomych z Warszawy. Wówczas od jednego z pracowników usłyszałem zdanie: "To nasza końcówka, wkrótce ogród ulegnie likwidacji". Dlatego od razu zaalarmowałem. Cieszę się, gdy słyszę, że jest zabytkiem i nie da się go nigdzie przenieść!

środa, 12 grudnia 2012

przegląd prasy


Dziennik Polski 11.12.2012 & Gazeta Wyborcza 11.12.2012

Spłonęło laboratorium Szpitala Uniwersyteckiego. Straty trzeba liczyć w milionach złotych. Budynek trzeba rozebrać. Najważniejsze jest jednak zorganizowanie na nowo opieki nad chorymi. Bez szybkich analiz materiału pobranego od pacjentów nie wiadomo, co im dolega ani jak im pomóc.

W poniedziałek tuż przed szóstą rano krakowska straż pożarna dostała wezwanie: palił się budynek uniwersyteckiego laboratorium toksykologii i mikrobiologii Szpitala Uniwersyteckiego. Po godz. 13 budynek nadal nie był do końca ugaszony, a pracownicy szpitala zastanawiali się, czy wart setki tysięcy złotych precyzyjny sprzęt diagnostyczny zalany wodą przez strażaków do czegokolwiek będzie się jeszcze nadawał.

- Ratowaliśmy, co się dało. Aparaturę udało się wynieść, cała dokumentacja medyczna też została ocalona. Ale to był poważny pożar, całą konstrukcję dachu i część stropu musieliśmy rozebrać - mówi Łukasz Szewczyk, rzecznik prasowy komendanta miejskiego straży pożarnej w Krakowie.

Próbki pojadą do Sosnowca

Pożar laboratorium to byłaby katastrofa dla każdego szpitala. Bez szybkich analiz materiału pobranego od pacjentów nie wiadomo, co im dolega ani jak im pomóc. Na szczęście placówka przy ul. Śniadeckich to niejedyny szpitalny budynek, gdzie trafiały materiały do analizy. - Większość badań, w tym te najważniejsze dla pracy szpitalnych oddziałów, np. biochemiczne i genetyczne, wykonywana jest gdzie indziej. Na ul. Śniadeckich analizowano próbki z toksykologii i mikrobiologii - wyjaśnia Andrzej Kulig, dyrektor szpitala.

Ale to i tak jest komplikacja, bo okazuje się, że w szczycie zatruć tlenkiem węgla (z toksykologii trafiały tu próbki krwi na oznaczenie poziomu hemoglobiny tlenkowęglowej) po pożarze trzeba było te badania organizować w innym miejscu.

Jeszcze gorzej jest z zatruciami alkoholem niewiadomego pochodzenia. Teraz, żeby takie zatrucie potwierdzić, próbki pojadą aż do Sosnowca, bo tam jest najbliższa Krakowowi certyfikowana placówka. O ile do czasu pożaru lekarze z kliniki toksykologii czekali na wynik badań poziomu glikolu czy metanolu nieco ponad godzinę, teraz trzeba będzie doliczyć czas transportu na Śląsk. Z kolei mikrobiologiczne materiały będą analizowane w dwóch dziecięcych szpitalach: św. Ludwika i w Prokocimiu. Pomagać w ich analizowaniu pomogą pracownicy ze Szpitala Uniwersyteckiego.

Sprzęt był dzierżawiony

Komplikacje w pracy lekarzy to jedno, ale nie mniej istotne są straty materialne. - Cały sprzęt był przez nas dzierżawiony, co oznacza, że był ubezpieczony. Liczymy na odszkodowania i wynajem nowego. Wezwaliśmy też firmy serwisowe, trzeba będzie sprawdzić, czy te urządzenia, które ocalały, dają poprawne odczyty - wyjaśnia dyrektor Kulig.

Wczoraj po południu do pogorzeliska wezwany został ciężki sprzęt ratowniczy. Wraz z wodą, która gasiła pożar, spłynęły np. materiały do badań wirusologicznych. - Uznaliśmy, że ze względu na kontakt strażaków z toksycznymi i biologicznymi materiałami konieczne jest odkażanie. Lepiej, żeby nasi ludzie nie przenosili niczego do samochodów czy koszar - wyjaśnia rzecznik Szewczyk.

Wczoraj po południu strażacy nie byli w stanie podać nawet przypuszczalnej przyczyny pożaru.

Jak się dowiedzieliśmy, spalony budynek ma zostać zburzony. Już dziś wiadomo, że straty szpital będzie liczył nie w setkach tysięcy, lecz raczej w milionach złotych. Na wszystkie badania wykonywane na zewnątrz SU będzie musiał znaleźć pieniądze z własnego budżetu. Ale jak zapewniają szefowie placówki, budżet to wytrzyma.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

fotoNEWS




Dziennik Polski 10.12.2012 & Gazeta Krakowska 10.12.2012 & Gazeta Wyborcza 10.12.2012

W poniedziałek rano, około godziny 5.30, w laboratorium Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przy ul. Kopernika, wybuchł pożar.

Rzecznik szpitala uniwersyteckiego Anna Niedźwiedzka podkreśla, że sporo sprzętu zostało zniszczone - nie tyle w pożarze, co w akcji gaśniczej. - Pracownicy właśnie go wynoszą, ratują co się da. To bardzo specjalistyczny i wrażliwy sprzęt, oddany w ubiegłym roku. Straty mogą być więc duże - podkreśla, choć nie umie jeszcze oszacować skali zniszczeń.

W laboratorium wykonywano badania mikrobiologiczne dla pacjentów szpitala, obsługiwało ono także oddział toksykologiczny. Najprawdopodobniej przez najbliższe dni szpital będzie zlecał wykonywanie badań za zewnątrz.

Straż pożarna dopiero bada, co było przyczyną pożaru.

środa, 5 grudnia 2012

przegląd prasy


Gazeta Wyborcza 4.12.2012

Prawie miliard złotych dotacji rządowej na budowę nowego Szpitala Uniwersyteckiego może stracić Kraków przez sądowe protesty ekologów. - Sprawy o takiej wadze społecznej powinny być rozstrzygane w specjalnym, szybkim trybie - uważa prof. Zbigniew Ćwiąkalski.

Ministerstwo Zdrowia kilka tygodni temu uprzedziło Uniwersytet Jagielloński, że jeśli wreszcie nie zacznie się budowa nowego Szpitala Uniwersyteckiego, to przepadnie rządowa dotacja na ten cel, która wynosi prawie 900 mln zł. Na decyzję czas jest tylko do 14 grudnia.

Uniwersytecką inwestycję zatrzymał protest ekologów. 14 grudnia 2009 roku uczelnia dostała zgodę prezydenta Krakowa na wycinkę 6664 drzew i 2736 m kw. krzewów z terenu przyszłego placu budowy w Prokocimiu. W kwietniu 2010 roku Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody odwołało się od tej decyzji. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W rok po wydaniu zgody na wycinkę zajął się nią Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie. I tam sprawa utknęła na rok. Pierwsza połowa tego roku została stracona na kolejne skargi i odwołania. 10 września Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody złożyło kolejne odwołanie - znów chce zakazu wycinki brzóz, dębów i grochodrzewi (łącznie 111 drzew). Sprawa do dziś czeka na rozstrzygnięcie, czyli formalnie nie można zacząć inwestycji.

W tej sytuacji władze Collegium Medicum UJ zaczęły sondować w Ministerstwie Zdrowia możliwości zmian w projekcie. Ale możliwości ruchu nie ma, bo na budowę w Prokocimiu przyznana jest tzw. dotacja celowa, co oznacza, że nie można dowolnie zmieniać przeznaczenia tych pieniędzy. Ma zostać za nie zrobione dokładnie to co obiecano i dokładnie w tym miejscu, które wcześniej uzgodniono.

To bardzo złe wieści dla pacjentów Szpitala Uniwersyteckiego. Część budynków przy ul. Kopernika, w których obecnie mieszczą się kliniki, jest w fatalnym stanie i w perspektywie kilku lat trzeba będzie się stamtąd wyprowadzić. Problem w tym, że nie ma gdzie. Dziś staje się jasne, że Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody, walcząc o ocalenie 111 drzewek, położyło inwestycję wartą jedną trzecią rocznego budżetu Krakowa.

Sytuacja w Prokocimiu przypomina historię z budową autostrad. Zaczęły powstawać dopiero wtedy, gdy rząd przygotował specjalną ustawę, dzięki której możliwe były szybkie wywłaszczenia właścicieli działek. Usprawiedliwiał to ważny interes społeczny. - Myślę, że można by na sądy administracyjne nałożyć obowiązek rozstrzygania bez zbędnej zwłoki w sprawach, w których chodzi o tak ważne społecznie projekty - uważa profesor Ćwiąkalski. - Żeby w przyszłości nie uciekały tak ogromne pieniądze, można by przygotować projekt ustanowienia szybkiej ścieżki sądowej dla strategicznych inwestycji i mogą to zrobić np. małopolscy posłowie.

Przypomnijmy, Mariusz Waszkiewicz z Towarzystwa na rzecz Ochrony Przyrody zablokował m.in. nadbudowę szkieletora. Protestował także przeciwko organizowaniu strefy kibica na Błoniach podczas Euro.

środa, 7 listopada 2012

przegląd prasy


Gazeta Wyborcza 7.11.2012

Prof. Piotr Chłosta został ordynatorem uniwersyteckiej kliniki urologii w Krakowie. Wczoraj rozstrzygnięty został konkurs na to stanowisko.

Prof. Chłosta pytany, w czym się w urologii specjalizuje, z uśmiechem i dystansem potrafi powiedzieć o sobie: "jestem średniej klasy lekarzem urologiem". Ale ten średniej klasy urolog potrafił w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach stworzyć klinikę, która jako jedna z kilku w Polsce ma europejski certyfikat jakości w leczeniu. Krakowska uniwersytecka placówka, którą właśnie obejmuje, nie może się takim pochwalić.

Wizję rozwoju ma sprecyzowaną: - To nie szpital powiatowy, tylko klinika UJ, musimy się rozwijać, kształcić specjalistów, mieć osiągnięcia naukowe i dydaktyczne - mówi.

Co zaś najważniejsze, chce szeroko otworzyć drzwi szpitala na pacjentów. - 70 proc. przypadków, które trafiają do urologów, to osoby, u których rozpoznajemy raka. Dominujący sposób leczenia takich chorych na świecie to operacje laparoskopowe. Z oczywistych względów: taki zabieg to mniejszy uraz dla chorych i szybszy powrót do zdrowia. Chcę takie właśnie leczenie zaproponować naszym pacjentom.

Prof. Andrzej Borówka, krajowy konsultant ds. urologii, o Chłoście ma jak najlepsze zdanie. Z jego opinii można się dowiedzieć, że jest on mistrzem urologicznych operacji laparoskopowych, autorytetem nie tylko w kraju, ale i za granicą: "Opracował i wprowadził do praktyki klinicznej wiele nowatorskich rozwiązań, znakomicie rozwinął poziom laparoskopii urologicznej w Polsce i jest niestrudzonym jej propagatorem".

Jego poprzednik - prof. Zygmunt Dobrowolski - odwołany kilkanaście dni temu z funkcji ordynatora kliniki w Szpitalu Uniwersyteckim, wczoraj stracił też stanowisko szefa kliniki urologii. Chłosta jego obowiązki przejmuje od grudnia.

czwartek, 11 października 2012

przegląd prasy


Gazeta Wyborcza 10.10.2012

Prof. Zygmunt Dobrowolski został odwołany z funkcji ordynatora kliniki w Szpitalu Uniwersyteckim. Ogłoszono konkurs na to stanowisko.

- Zależałoby nam na tym, żeby rozstrzygnąć go jak najszybciej, na pewno do końca tego roku - mówi Andrzej Kulig, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego. Prof. Dobrowolski zachowuje stanowisko szefa Katedry Urologii.

Jego odwołanie jest szeroko komentowane w środowisku medycznym. Do tej pory było tak, że szefowie klinik i katedr obligatoryjnie zajmowali również stanowiska ordynatorów uniwersyteckich oddziałów. Co więcej, konkursy na ordynatorskie stanowiska organizowała uczelnia, dyrektor mógł się tylko podpisać pod rozstrzygnięciami.

W praktyce oznaczało to, że ordynator stawał się nieodwoływalny i miał absolutną władzę nad wszystkim i wszystkimi. Dopiero ubiegłoroczna nowelizacja ustawy o ZOZ-ach dała dyrektorom szpitali możliwość rozdzielenia tych funkcji i podejmowania autonomicznych decyzji personalnych. Było to konieczne, bo nie każdy uniwersytecki naukowiec sprawdzał się jako organizator pracy oddziału - a z tym wiąże się funkcja ordynatora. Powiązanie ze sobą stanowisk było też źródłem konfliktów: dla profesora dyrektor placówki niekoniecznie stanowił autorytet.

Od momentu gdy nowelizacja ustawy weszła w życie (lipiec ub.r.), tej dymisji spodziewało się wiele osób. Zbyt dobrze pamiętano, że prof. Dobrowolski nawet po tym, jak rektorzy UJ ogłosili, że chcą walczyć z nepotyzmem - a profesor był przełożonym swej córki - dla pewności prosił rektorską komisję etyczną o stanowisko w tej sprawie.

Poza tym choć Kraków ma uniwersytecką urologię, to w razie nagłych i trudnych przypadków ratunku dla pacjentów trzeba było szukać w szpitalach w całej Polsce. Tak było np., gdy medycy z Zakopanego szukali specjalisty dla górala, który obciął sobie penisa. W Krakowie takiego nie znaleźli, klinika odmówiła przyjęcia. - Nie jestem już konsultantem wojewódzkim i nie muszę przyjmować wszystkich - oświadczył wtedy prof. Dobrowolski, choć na stronach internetowych można było przeczytać, że "z racji obowiązków wynikających z nadzoru makroregionalnego Klinika wykonuje (...) zabiegi rekonstrukcyjne na prąciu".

Prof. Dobrowolski to pierwszy naukowiec, który został odwołany według nowych przepisów. Ale nie ostatni. Z nieoficjalnych informacji wynika, że dyrektorzy innych placówek niż Szpital Uniwersytecki też chcą zmian kadrowych na klinicznych oddziałach.

czwartek, 23 sierpnia 2012

przegląd prasy


Gazeta Wyborcza 23.08.2012

Zagadka, którą przygotował europoseł Bogusław Sonik, okazała się trudniejsza od poprzednich. Typowaliście Planty, Plac Wszystkich Świętych, Wawel... Ale poprawna odpowiedź brzmi: Ogród Botaniczny. Właśnie to miejsce wskazała pani Kinga Sroka. Otrzymuje od nas przewodnik "Zrób to w Poznaniu".
Niektórych zmyliła podana przez europosła wskazówka o pomniku Xawerego Dunikowskiego - zidentyfikowali go jako stojący na pl. Wszystkich Świętych monument, przedstawiający Józefa Dietla (również autorstwa tego rzeźbiarza). Jednak większość zidentyfikowała to miejsce poprawnie.

"Pan Bogusław Sonik opisuje krakowski Ogród Botaniczny przy ulicy M. Kopernika. Idąc ul. M. Kopernika w kierunku Plant, mijamy kościół o.o. Jezuitów, nad portalem wejściowym jest figura Chrystusa dłuta Xawerego Dunikowskiego, a pomiędzy kościołem a klasztorem, pomnik Franciszka Mączyńskiego (założyciela Świątyni) również dłuta Xawerego Dunikowskiego " -objaśnia szczegółowo w liście (i ilustruje zdjęciami) pan Julian Iliew.

"Pachnący i romantyczny, miejsce spacerów i przeżywania pierwszych miłości - taki jest tylko ogród botaniczny przy ul. Kopernika... A Mączyński dłuta Xawerego po prostu cudo :) Ogród ten to dom dla smukłych palm, dębu jagiellońskiego, nienażartych rosiczek i skamieniałych drzew... niesamowite miejsce :)" - wtóruje pan Mateusz Romańczuk.

"Dla mnie osobiście jest wspomnieniem z dzieciństwa, wspólnych wycieczek z moją rodzicielką" - wraca pamięcią w przeszłość pan Adrian.

O tym, że owo miejsce rzeczywiście skłania do romantycznych uniesień, świadczą nadesłane zdjęcia ślubne - świeżo poślubieni Państwo Młodzi (białe suknie, welony, garnitury, bukiety...) pozują na tle kwiatów i bujnej zieleni Ogrodu Botanicznego.

Dziękujemy za wszystkie listy z odpowiedziami i nadesłane zdjęcia. Gratulujemy także wytrwałości - widać, że nie zrażają Was nawet niepowodzenia we wcześniejszych odcinkach konkursu. Dowodem list pana Sebastiana: "Wczoraj się nie udało, byłem pewny, że to jednak inne miejsce. Ale za to dziś jestem pewny na 100 %, bo innego takiego miejsca w Krakowie nie może być! Oczywiście jest to Ogród Botaniczny, a na zdjęciu widok tuż przed wejściem 40 min temu :)".

Nadal dzielnie zmaga się z krakowskimi zagadkami także "pokój nr 1 Najlepszego Biura Rachunkowego w Łodzi", który wprawdzie tym razem typował Planty, jednak i tak swoją postawą budzi szacunek.

Zwycięzca każdego odcinka może być niestety tylko jeden. Redakcyjne jury zdecydowało, że tym razem nagroda pójdzie w ręce pani Kingi Sroki. Gratulujemy! Ze zwyciężczynią skontaktujemy się drogą mailową. Panią Kingę - oraz pozostałych uczestników - zapraszamy do udziału w kolejnych etapach konkursu (przeczytaj więcej o jego zasadach). Przypominamy, że aby wygrać główną nagrodę (smartfona Sony Xperia P), trzeba przynajmniej dwukrotne wziąć udział we wcześniejszych odsłonach zabawy.

poniedziałek, 5 września 2011

stara fotografia


Profesorowie Władysław Szafer (1886-1970), twórca Instytutu Botaniki PAN w Krakowie [z lewej] i Andrzej Środoń (1908–1998), kierownik Zakładu Paleobotaniki IB PAN w latach 1961–1978 w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdjęcie wykonane w latach 60 ubiegłego wieku przez nieznanego autora.

Źródło zdjęcia: ib-pan.krakow.pl

wtorek, 21 czerwca 2011

szybki news

Gazeta Wyborcza 21.06.2011

Siedem lat kobiety zakażone żółtaczką w Szpitalu Uniwersyteckim czekały na wyrok i odszkodowania. Sąd przyznał im wreszcie 2,4 mln zł. Niestety, większość pozywających nie dożyła tego dnia, a to pokazuje tylko jak działa u nas wymiar sprawiedliwości.